O Nas

Kasia Jeffries, 31 lat, mama Felka (Hove)

Z wykształcenia tłumacz (ANG, FR) i nauczyciel języka angielskiego. Od 10 lat uczę angielskiego młodzież i dorosłych z całego świata i bardzo to lubię.
Podróże nie są mi obce. Wyjechałam z Polski (dokładnie z Koszalina) po ostatnim egzaminie maturalnym, żeby studiować na uniwersytecie Jean Moulin w Lyonie (Francja). Miłość zaciągnęła mnie potem do Anglii, gdzie zaczęłam uczyć i skończyłam studia magisterskie z tłumaczeń ustnych i pisemnych, potem też najróżniejsze kursy nauczycielskie. Przez ostatnie kilka lat przygotowuję uczniów do egzaminów na uniwersytety, szkołę innych nauczycieli, zarządzam szkołami i piszę programy nauczania. Jako inspiracji w pracy w dziećmi używam mojej mamy, która już od ponad 15 lat prowadzi szkołę Helen Doron w Koszalinie, a także mojej młodszej siostry – nauczycielki przedszkolnej w Gdańsku. 

Felek urodził się w Londynie, lecz niecały rok poźniej przeprowadziliśmy się z mężem do Hove. Podoba nam się tutejszy styl życia: lubimy co sobotni Park Run nad morzem, na który zabieramy Fela, miejscowe puby i zrelaksowane towarzystwo.
W domu mówię do Felka po polsku i staram się przemycać sporo francuskiego. Z mężem Anglikiem komunikuję się po angielsku. 
Języki to moja pasja – oprócz angielskiego i francuskiego, mówię też całkiem nieźle po hiszpańsku i odświeżam ostatnio rosyjski. Fascynuje mnie to, jak uczą się dzieci i porównuję to często to sposobu nabywania wiedzy przez dorosłych. 

Krokodyl to inicjatywa, na której bardzo mi zależy. Chcemy stworzyć środowisko, w którym nasze maluchy będą chciały mówić po polsku i gdzie spotkają inne dzieci w podobnej sytuacji.

Amira Wiseman, 38 lat, mama Oli i Victora (Hove)

Od 2001 mieszkam poza Polską. 8 lat spędziłam w Londynie, gdzie ukończyłam studia z zakresu plastyki oraz fotografii artystycznej (London College of Communication). Po latach przeżytych pośród angielskiej mgły ruszyłam w poszukiwaniu słońca. Znalazłam je na wybrzeżach Ameryki Południowej, Hiszpanii, Malty oraz Krety. Pomimo uroku wschodów i zachodów słońca na malowniczych plażach zatęskniłam za brytyjską uprzejmością, niekiedy lekko groteskową, lecz bardzo umilającą codzienność. Brakowało mi stabilności życia w zorganizowanym systemie (uwaga: to było przed referendum w sprawie Brexit!), NHS oraz wielu innych angielskich cudów. Bo, uwierzcie mi: są to cuda! Wróciłam do Anglii i w ciągu dwóch lat urodziłam dwójkę dzieci. Zamieszkałam w Hove, które stanowi połączenie latynoskiego manana z angielską skrupulatnością. Zależy mi, aby moje dzieci mówiły w „naszym” języku. Dla maluszków dorastających poza polskim środowiskiem nauka języka rodziców i dziadków to czysta abstrakcja. Nie mając do wyboru żadnych grup nauki polskiego w okolicy, postanowiłyśmy z Kasią stworzyć swoją własną.

W moim rodzinnym domu w Warszawie mówiło się po arabsku (stąd moje imię), rosyjsku, francusku i hebrajsku. Te multi-kulturowe domostwo, pełne ludzi ze świata sztuki, nauki, literatury i polityki ukształtowało mnie na resztę życia.  Poszłam w ślady mamy – dziennikarki i chwyciłam obiektyw. Moje rejestracje zaowocowały filmami dokumentalnymi, interaktywnych instalacjami oraz materiałami dla telewizji. Fascynuje mnie świat i jego różnorodność. Staram dać temu wyraz za pośrednictwem różnych mediów.

Dziś jako matka skupiam się na swoich dzieciach. Na tym jak odbierają i rozumieją świat. Pragnę uczyć ich języka, bo jest on podstawowym narzędziem komunikacji. Rozwijanie jego znajomości oraz pomoc w wysławianiu się ułatwi im nawiązywanie kontaktu, ekspresję werbalną oraz rozwój umiejętności opowiadania.

Ola Li, 36 lat, mama Kasperka ( Worthing )

Z Polski, wybyłam niewiele ponad 14 lat temu I od razu zakochałam się we
wietrznym Sussex. Młoda i niemądra porzuciłam studia pedagogiczne na Uniwersytecie Wrocławskim i postanowiłam ułożyć sobie życie na nowo tu za morzem, a w sumie kanałem. Jak wielu współrodaków zaczęłam od nieśmiałej kariery zmywakowej, w wolnych chwilach dokształcając się zakresie nauczania wczesnoszkolnego. Po rocznym wolontariacie w pre-school oraz ukończeniu mojego pierwszego kursu na przedszkolanke (CACHE Level 2 Certificate in Pre-School Practice), rozpoczęłam
pracę w Sure Start Centre w Brighton. Ta fantastyczna rządowa inicjatywa dała mi doświadczenie opieki przedszkolnej w najlepszym wydaniu oraz pozwoliła mi w końcu dokończyć niegdyś porzucone studia. W 2007 ukończyłam kolejny kurs CACHE Level 3 Diploma in Pre-School Practice, a w 2011 Foundation Degree in Early Years Care and Education.

Po pięciu latach w zawodzie zapragnęłam jednak zmiany i życie popchnęło mnie w kierunku, który zawsze mnie cicho fascynował – nauczania języka angielskiego. Studiując wieczorami w 2010 zdobyłam kwalifikacje do nauczania języka angielskiego Trinity College London Level 5 Certificate in Teaching English to Speakers of Other Languages i kolejne sześć lat spędziłam ucząc oraz organizując zajęcia pozaszkolne dla studentów. Podczas tego czasu miałam okazję nie tylko uczyć ale i pisać programy nauczania, współtworzyć materiały dydaktyczne do nauki online
oraz współzarządzać średniego rozmiaru szkołą w Hove. Zawsze głodna wiedzy ukończyłam również Postrgaduate Diploma in Teaching English to Speakers of Other Languages na Uniwersytecie w Brighton.


Obie moje kariery zeszły na dalszy plan po urodzeniu naszego wyczekiwanego synka Kaspra w 2017. Kaspi stał się naszym ulubionym zajęciem, najcięższą pracą jak i główną rozrywką. Choć domu z mężem mówimy po angielsku, ja staram się mówić ‘po naszemu’ podczas gdy tata mówi w swoim rodzimym francuskim kreolu. Pomimo wszelkich naszych starań tuż po pierwszych wyczekiwanych słowach ‘mama, tata’
Kasper upodobał sobie ‘ball’ i ‘more’. Pomimo wielce celebrowanych przełomowych słówek takich jak ‘but’, ‘kot’ czy (march)’eka’ język polski ciągle jest w oczach i uszach naszego Kaspiego językiem mniejszości
Krokodyl spadł nam z nieba i dał nam nie tylko poczucie bycia częścią społeczności, ale był polską alternatywą do wszystkich innych grup, którymi jesteśmy otoczeni od małego. Kasper i ja uwielbiamy Krokodyla i znamy wszystkie jego przeboje. Z pomocą Amiry i Kasi nie możemy się doczekać by zawitał w nasze okolice słonecznego Worthing.